02.02.2024 / 15:13
StoryEditorWYWIAD

Mirosław Szawerdo: Franczyza Intermarché to pomysł na życie i dobry biznes

Mirosław Szawerdo – właściciel dwóch sklepów Intermarché oraz stacji paliw.Materiały prasowe
O początkach biznesowej działalności w Grupie Muszkieterów, rozwoju własnej firmy i korzyściach wynikających z umowy franczyzowej, a także planach na przyszłość, Tomasz Kolmasiak z portalu franczyzawhandlu.pl rozmawia z Mirosławem Szawerdo, prowadzącym dwa supermarkety pod szyldem Intermarché.

Jest Pan właścicielem dwóch supermarketów spożywczych Intermaché oraz członkiem Grupy Muszkieterów już od 15 lat.  Czy dziś jest Pan zadowolony ze swojego biznesu? 

Tak, w Grupie Muszkieterów jestem już od 15 lat. Pierwszy sklep otworzyłem w 2008 roku. Drugi sklep prowadzę już od 10 lat. W międzyczasie udało mi się jeszcze przy każdym sklepie postawić stację paliw, czyli mam dwa sklepy i dwie stacje paliw z pełnym wyposażeniem. Ale również myjnie dwustanowiskowe. W obu lokalizacjach tworzymy taki fajny kompleks handlowy.

Czyli warto było zostać zaryzykować i zostać franczyzobiorcą?

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja życiowa. A o tym, że jej podjęcie jest tak ważne, świadczy formuła biznesu oraz jego skala. Nie jest to firma, którą prowadzi się przez rok, dwa. Raczej mówimy tutaj o długofalowej perspektywie zarządzania własnym przedsiębiorstwem.  Z podjętych decyzji i działań jestem bardzo zadowolony. W planach mam uruchomienie kolejnego punktu sprzedaży pod marką Intermarché. To oznacza, że moje ambicje nadal są wysokie i cały czas chcę się rozwijać oraz odnosić sukcesy. Dlatego śmiało mogę polecić ten biznes innym. 

O ich doświadczenia możecie zapytać innych franczyzobiorców na darmowym webinarze 08.02.

Jakie są według Pana trzy największe korzyści prowadzenia biznesu franczyzowego z Intermarché?

Na pierwszym miejscu wymienię korzyści finansowe.  Zarabiam prowadząc własne przedsiębiorstwo i jestem przy tym niezależny. Po drugie sam model franczyzowy Intermarché. Będąc członkiem Grupy mam możliwość kierowania całą strukturą lub odpowiadać za jej część. Aktualnie pełnię funkcję członka Zarządu IMMO Muszkieterowie, spółki, która odpowiada za ekspansję. Wcześniej byłem osobą odpowiedzialną za rekrutację nowych przedsiębiorców. I to jest wartość dodana naszej franczyzy. Posiadamy podwójny status: franczyzobiorcy i franczyzodawcy. I trzecia rzecz, myślę, że również bardzo ważna: dzięki Grupie Muszkieterów podnoszę swoje kwalifikacje i doświadczenia, bo po pierwsze pracuję w sklepie, po drugie mam możliwość wymiany doświadczeń w centrali, będąc odpowiedzialnym za pewną część naszej struktury korporacyjnej. Mogę śmiało powiedzieć, że nasza firma daje więcej niż standardowy rynek. Jeżeli ktoś chciałby dokładniej poznać nasz model biznesowy, z pewnością warto zerknąć na tę stronę. 

Zanim pan przystąpił do Intermarché, pracował Pan na etacie czy prowadził własny biznes? Jak to wyglądało wtedy?

Zanim przystąpiłem do Grupy Muszkieterów miałem własną firmę, pracowałem za granicą. Tworzenie własnej firmy zajęło mi wiele lat i kosztowało dużo wyrzeczeń. I oczywiście mogę powiedzieć, że odnosiłem sukcesy, ale to było wszystko na moich barkach i był to biznes, który musiałem tworzyć od podstaw, cały czas o niego zabiegać, odpowiadać za wszystko. Zarówno sukcesy, jak i błędy należały do mnie. 

Wchodząc w model franczyzowej zmieniła się Pana cała optyka oraz ryzyko biznesowe?

W formule franczyzowej ryzyko jest niwelowane przez doświadczenie marki oraz przedsiębiorców, którzy tworzyli ten system, zanim do niego dołączyłem. Przede wszystkim Grupa ma już wypracowane know-how, które przekazujemy przyszłym właścicielom sklepów. I ta wymiana doświadczeń oraz cały biznes oparty są na wieloletnich praktykach rynkowych. Myślę, że o wiele łatwiej jest pracować w takim otoczeniu, niż tworzyć coś samemu i samemu później to jeszcze rozwijać. Także sama franczyza na pewno jest wygodniejszą formą niż działalność jednoosobowa. Ale też należy podkreślić, że samo ryzyko biznesowe nie znika we franczyzie. Na koniec dnia, to my ponosimy pełną odpowiedzialność za wynik. 

Jak to się zaczęło? Dlaczego Pan się zainteresował właśnie tym modelem biznesowym? Czy jakiś znajomy, ktory prowadził podobny sklep Pana tym zaintrygował, czy może przeczytał Pan gdzieś o tym w Internecie? 

Faktycznie, takim największym moim motywatorem do podjęcia decyzji o przystąpieniu do Grupy byli moi znajomi, którzy już prowadzili sklep Intermarché. Namówili mnie do tego, żebym powrócił do kraju i przystąpił do Grupy Muszkieterów. Nie ukrywam, że oczywiście sprawdziłem inne franczyzy i możliwości szukając najlepszej opcji dla siebie. Ale ta wydawała mi się najbardziej atrakcyjna i najbardziej rozwojowa. Bo to co mnie przekonało, to chyba to, że możemy prowadzić nie tylko jeden sklep, możemy rozwijać się otwierając następne placówki czy rozszerzając naszą działalność poprzez dobudowanie stacji paliw, myjni samochodowych czy usługi Drive. Przekonała mnie także kultura organizacji oparta na współtworzeniu. Współtworzenie w Intermarche realizowane jest na wielu płaszczyznach. Warto o nich posłuchać – idealną okazją będzie najbliższy, darmowy webinar. 

Przystępując do tego biznesu miał Pan też jakieś nadzieje, plany, zamierzenia. Na pewno po pierwsze powrót do Polski, ale też stabilizacja finansowa dla siebie i dla rodziny. Ale chyba również wyzwania biznesowe, żeby stworzyć firmę, która będzie zatrudniać tutaj, w Polsce i się rozwijać.

Oprócz tych obaw i ryzyka, miałem nadzieję, plany i marzenia, żeby stworzyć dobrą firmę. Liczyłem, że poprowadzę dochodowe przedsiębiorstwo, a przez to stabilny biznes skrojony na wiele lat. Nie ukrywam też, że od początku moje ambicje nie poprzestawały tylko na jednym sklepie. Na samym starcie myślałem już o kolejnych lokalizacjach, co w efekcie udało mi się zrealizować. 

Zatem jak wyglądała pomoc sieci przy otwarciu supermarketu? 

W pierwszej kolejności przechodziłem szkolenie. Było jednym z etapów, który trwał  prawie pół roku. Obecnie szkolenie jest krótsze i zajmuje kilkanaście tygodni. Miałem możliwość zasmakować prowadzenia tego biznesu zarówno w teorii, jak i praktyce. Nauczyłem się od zera wszelkich czynności podstawowych, poznałem procedury, narzędzia oraz całą politykę handlową sieci. Szkolenie przygotowuje nas do pełnienia roli strategia, lidera, handlowca i finansisty. Do naszej dyspozycji jest cały zespół doradców handlowych, którzy są niezwykle pomocni przed otwarciem, ale też w trakcie prowadzenia sklepu. Nasza sieć podzielona jest na cztery Regiony. W tych strukturach zaangażowani są inni właściciele sklepów, którzy także dzielą się swoją wiedzą z nowymi przedsiębiorcami. Misją serwisów centralnych jest z kolei świadczyć wysokiej jakości usługi wszystkim właścicielom sklepów. Posiadamy specjalną Infolinię, za pośrednictwem której zgłaszamy nasze potrzeby. Cenne są także grupowe czaty, gdzie możemy bardzo szybko wymienić się dobrymi praktykami. 

Czyli w trakcie szkolenia wysłano Pana do sklepu innego franczyzobiorcy, żeby poznał Pan wszystkie stanowiska, systemy okołohandlowe, procedury?

Tak to wygląda. I to jest świetna formuła. Mamy okazję poznać różne lokalizacje, wspólnie popracować i doświadczyć wszystkiego osobiście - od sprzedawcy, poprzez dział kadr, informatyki czy wypieku pieczywa oraz obsługi działu produktów tradycyjnych. Poznajemy od kuchni wszystkie tajniki i podstawy obsługi klienta. Myślę, że to jest ogromne doświadczenie, które później nam pomaga w prowadzeniu własnego punktu sprzedaży. I patrząc na te nasze przedsiębiorstwa nie wyobrażam sobie innej formy szkoleń, wejścia w tak potężną firmę o wielomilionowych obrotach i o takiej skali. 

A jeśli chodzi o kwestię lokalizacji przyszłego sklepu, jak to wygląda?

Bezpośrednio po szkoleniu otrzymujemy informacje o lokalizacjach możliwych do objęcia. Z kolei jeśli ktoś zdecydowałby się na przejęcie istniejącego sklepu, może to zadeklarować już na etapie rekrutacji. Wówczas cały proces skonfigurowany jest w takim właśnie trybie, pod konkretną placówkę. Istniejące sklepy do przejęcia należą najczęściej do właścicieli, którzy noszą się z zamiarem przejścia na emeryturę lub chcą się przeprowadzić do innego miejsca w Polsce. W moim wypadku było tak, że przejąłem sklep zbudowany przez Grupę Muszkieterów, właściciela całej nieruchomości, której ja stałem się najemcą. Obecnie należy dysponować kwotą minimum 400 tys. zł. Jest to wkład własny do spółki, która zarządzać będzie supermarketem. Nie jest to opłata franczyzowa. W przypadku przejęcie działającego sklepu należy posiadać minimum 30% wartości wyceny przedsiębiorstwa. 

Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan, że wybrał Grupę Muszkieterów dlatego, że wydawała się Panu najlepsza. Ale co konkretnie wyróżnia tą Grupę na tle innych firm franczyzowych działających w podobnym formacie i w podobnej skali?

Patrząc na inne sieci spożywcze czy na inne franczyzy myślę, że tutaj jest kilka aspektów, które nas rozróżniają. Jednym z takich najważniejszych jest duża niezależność w prowadzeniu swojego przedsiębiorstwa. Mamy realny wpływ na ten biznes począwszy do zamówień, przez personel, koszty czy reklamę. Dostajemy też gotowy model, który daje nam dość mocne podstawy do tego, żeby był to stabilny i konkurencyjny biznes na rynku. Do tego dochodzi jeszcze ta formuła, która jest wyjątkowa w stosunku do innych franczyz. A mianowicie wspomniana już możliwość współtworzenia naszej centrali. Nie mamy teraz czasu, abym opowiedział o wszystkim, ale zachęcam do zajrzenia na stronę. 

Czyli jednym słowem macie wpływ na strategię, działania marketingowe czy wybór dostawców?

Też, chociaż nasza firma, jak każda korporacja, zatrudnia fachowców, dyrektorów, kierowników, pracowników, którzy tworzą to całe know-how firmy. Ich zadaniem jest wychodzić z inicjatywą rozwiązań, dbać o dobry poziom serwisu dla sklepów. My jako właściciele sklepów dodajemy wiedzę o kliencie, znajomość lokalnych rynków i ostatecznie decydujemy o strategii całej sieci. Nadajemy kierunki i wizję przyszłości naszej firmy. I myślę, że to jest chyba najbardziej wyjątkowa rzecz, która nas wyróżnia. To daje nam taką swoistą niezależność we współzależności

Czy prowadząc tak duży biznes (dwa supermarkety w różnych lokalizacjach i dodatkowy czas poświęcany na rozwój Grupy) radzi Pan sobie z tzw. work-life balance?

Jak każdy biznes wymaga on od nas stałego nadzoru i chcąc osiągnąć sukces musimy pilnować tego, żeby dobrze funkcjonował. Oczywiście poświęcam dużo czasu na pracę, ale całe szczęście udaje mi się znaleźć czas na hobby.  

A co jest Pana pasją życiową?

Zanim trafiłem jeszcze do Grupy Muszkieterów, byłem aktywnym sportowcem w Stanach Zjednoczonych. Przez wiele byłem tutaj trenerem i zawodnikiem sztuk walki. Dzisiaj jestem już amatorem i robię to dla tylko dla zdrowia. Ale ten sport jest dla mnie takim wyznacznikiem dyscypliny i obowiązkowości. Pomaga mi w życiu zawodowym i prywatnym. Daje mi taką odskocznię, a z drugiej strony balans pomiędzy pracą, życiem prywatnym.

A czy znajduje Pan też czas na urlop lub wakacje?  Czy może Pan zostawić biznes nie bojąc się, że coś tam się złego wydarzy? 

Tak, jest czas na wakacje, ale to dzięki ludziom, którzy tworzą moją firmę, bo tak naprawdę to oni dają mi tę możliwość. Mogę czasami odetchnąć od firmy, naładować baterie i wrócić z jeszcze bardziej pozytywnym nastawieniem. Inni franczyzobiorcy z pewnością też mogliby dodać coś od siebie w tym temacie – warto ich posłuchać!

Co by Pan doradził tym, co posiadają odpowiedni kapitał i chcieliby go zainwestować? Czy to jest odpowiedni moment, żeby otworzyć tego typu biznes? 

Wydaje mi się, że w nawet w tak trudnych czasach, przy tak dużej konkurencji można znaleźć swoje miejsce na tym rynku. A Grupa Muszkieterów i sklepy spożywcze sieci Intermarché są bardzo atrakcyjne. Dajemy wysoką jakość produktów, do tego jesteśmy też wyróżnikiem świeżości. To co jest jeszcze najważniejsze, to że prowadzimy firmy rodzinnie. Mamy bardzo dobry kontakt z klientem, wiemy, czego on potrzebuje. Uważam, że polski rynek nadal ma jeszcze miejsce na tworzenie nowych lokalizacji, a zwłaszcza dla takich sieci supermarketów, jaką my jesteśmy. Polski rynek potrzebuje dobrego supermarketu. W przeciwnym razie zaleją nas dyskonty i klient straci opcje wyboru robienia zakupów. Poza tym wielkość inwestycji nie przekracza wartości mieszkania w dużym mieście więc lepiej postawić na własny biznes i na jego bazie potem urządzać dalej swoje życie. Kryzys wywołany pandemią oraz wojną w Ukrainie pokazał jak ważny jest sektor spożywczy oraz dostępność do produktów spożywczych. Ludzie zawsze będą musieli jeść, dlatego ten biznes zawsze będzie miał swoją rację bytu. 

Czyli z pełnym przekonaniem może Pan polecić szyld Intermarché i Grupę Muszkieterów?

Śmiało mogę polecić naszą franczyzę. Uważam, że jest wyjątkowa i jest naprawdę dobrym modelem biznesowym, jeśli ktoś myśli o długofalowej, stabilnej współpracy. To współpraca, która przyniesie nie tylko korzyści materialne, ale i ogromną satysfakcję zawodową. 

Jeżeli ktoś jest gotowy, by odmienić swoje życie myślę, że zajrzenie na tę stronę jest dobry pomysłem. Duże zmiany czasem zaczynają się od małych kroków…

11. kwiecień 2024 17:20